konduktor.pl praca
KategorieDziennik Konduktora

Dziennik Konduktora: Nauczycielka bez legitymacji, semafor gaśnie, perony płoną – co naprawdę dzieje się w pociągach? – podsumowanie ostatniego tygodnia w pracy.

Zniżka bez legitymacji? Bieg przez perony i semafor, który zgasł. Kiedy ulga staje się roszczeniem
Wrzesień zamknąłem wczesnym porankiem, kiedy EN76-037 wziął mnie z Peronu 1 i przypomniał, że odpowiedzialność potrafi smakować lepiej niż kawa.

Procedury kleiły się jak modlitwa: toalety sprawne, biletomaty działają, plomby trzymają. Tam i z powrotem bez zgrzytów, tylko rytm stal–kawa–etap. Chwila w Tchibo za 4,99 i dalej w drogę: 48WEd-049 do Zbąszynka, szybkie wodowanie, potem wzmocnienie z panią Bogusią, której uśmiech porządkuje skład skuteczniej niż niejedna służbowa formułka.

Po południu 48WE-002 wtoczył się jakby liczył kroki. Leszno dało mi kanapkę i oddech, ale dzień zapiął się w Puszczykówku. Nauczycielka bez legitymacji chce ulgę. Przepisy w telefonie, ton stanowczy. Odpowiadam przepisem, nie nastrojem: bez dokumentu – bilet normalny. Komentarz, który nie powinien paść, zawisł w powietrzu, a ja puściłem go w niepamięć. Bilet wydany, pociąg jedzie dalej. Na torach czasem przecinają się dwie linie: prawo i oczekiwania.

Październik wszedł spokojnie. EN76-032 zrobił kółko do Kostrzyna Wlkp. jak z podręcznika, a w Podstolicach życie dopisało przypis: +20 na krzyżowaniu przez zamknięcia torowe. „Magiczna” skrzynka, komunikat do pasażerów i… cisza. Żadnych pytań, tylko zrozumienie. Do Kłodawy dojechaliśmy z -10 względem opóźnienia, serwis sprzątający już czekał, a uczniowie – co rzadkie pierwszego dnia miesiąca – wszyscy z podbitymi legitymacjami. Małe rzeczy potrafią największy dzień ustawić we właściwym kierunku.

Piątek za to przypomniał, że kolej lubi zaskakiwać. Czynna jazda solo na EN76-038 przez dziewięć godzin uczy koncentracji. W Rawiczu sprzątanie wymagało korekty – kosze pełne, papier „niewidzialny”. Wystarczyło słowo i na drugie kółko weszła duma z dobrze zrobionej roboty. W drodze powrotnej w Mosinie semafor najpierw świeci, po chwili gaśnie. +5. W Poznaniu gra w perony: zamiast 10 wpychają nas na 7 bez zapowiedzi. Siedemdziesiąt osób biegnie, czekamy, bo człowiek ważniejszy niż sygnał. Potem priorytety: przepuszczamy IC, jeszcze jedno krzyżowanie, rośnie do +13, ale finałowo domykamy plan. Kawa „po wszystkim” smakuje jak nagroda, a weekend wolny – jak rzadki postój na bocznym torze.

Najważniejsze momenty:

  • Linie między przepisem a oczekiwaniem: ulga tylko z dokumentem, bez wyjątków, z szacunkiem.
  • Komunikacja działa: jasny komunikat w opóźnieniu wygasza emocje lepiej niż tłumaczenia przy drzwiach.
  • Detale robią różnicę: czystość, plomby, działające biletomaty – to jest jakość, którą pasażer widzi.
  • Elastyczność w praktyce: zmiana peronu bez zapowiedzi? Najpierw ludzie, potem rozkład.
  • Sprzęt, który trzyma dzień w ryzach: EN76-037/032/038 i 48WE/48WEd spisały się bez niespodzianek.

Autor: Konduktor

Autor bloga konduktor.pl, pracownik kolei od 2012 roku, trochę fotograf , trochę podróżnik. Uwielbiam dobrą muzykę , film i książki.

error: Treść jest chroniona !! Prawami autorskimi

Kontynuując korzystanie z witryny, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalaj na pliki cookie”, aby zapewnić jak najlepsze wrażenia podczas przeglądania. Jeśli będziesz nadal korzystać z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz „Akceptuję” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij