Automatyzacja sprzedaży biletów w regionalnym transporcie kolejowym nie jest już nowością. W przypadku Koleje Wielkopolskie proces ten rozpoczął się ponad dekadę temu i od tamtej pory systematycznie się rozwijał. Dziś biletomaty można spotkać nie tylko na stacjach, ale również w wybranych pociągach przewoźnika. Jak wyglądała ta droga i dlaczego urządzenia pokładowe wciąż budzą mieszane emocje pasażerów?
Początek: 2013 rok i pierwsze automaty
Przełomowym momentem był rok 2013. Wówczas Koleje Wielkopolskie uruchomiły pierwsze stacjonarne automaty biletowe na kluczowych dworcach w regionie. Celem było skrócenie kolejek do kas, ułatwienie zakupu biletu poza godzinami pracy punktów sprzedaży oraz umożliwienie płatności kartą.
Od tego czasu sieć automatów na stacjach systematycznie się powiększała. Nowe urządzenia pojawiały się w kolejnych miejscowościach, wpisując się w strategię rozszerzania samoobsługowych kanałów sprzedaży.
Biletomat w pociągu – kolejny krok
Kolejnym etapem było wprowadzenie automatów bezpośrednio do pojazdów. Choć przewoźnik nie publikował szeroko komunikatu wskazującego dokładną datę rozpoczęcia montażu urządzeń pokładowych, wiadomo, że funkcjonowały one już przed 2020 rokiem – w mediach pojawiały się wówczas informacje dotyczące ich aktualizacji i problemów technicznych.
Obecnie automaty znajdują się w wybranych jednostkach obsługujących m.in. relacje z Poznania w kierunku Konina, Gniezna, Piły czy Krotoszyna. Umożliwiają zakup podstawowych biletów jednorazowych oraz biletów na przewóz roweru, psa czy dodatkowego bagażu.
Dlaczego pasażerowie nie korzystają?
Mimo dostępności urządzeń, ich wykorzystanie w praktyce bywa ograniczone. Powody są powtarzalne:
• brak świadomości, że automat znajduje się w pojeździe,
• obawy przed awarią lub niewydaniem reszty,
• przyzwyczajenie do zakupu u konduktora,
• rosnąca popularność aplikacji mobilnych.
Psychologiczny aspekt odgrywa tu istotną rolę. Pasażer wsiadając do pociągu często koncentruje się na zajęciu miejsca i rozpoczęciu podróży. Poszukiwanie automatu nie jest pierwszym odruchem – zwłaszcza jeśli w przeszłości zdarzyły się problemy techniczne.
Wsparcie dla obsługi i pasażerów
Z założenia biletomaty pokładowe miały pełnić funkcję uzupełniającą:
• odciążać drużyny konduktorskie,
• skracać czas kontroli,
• przyspieszać proces sprzedaży,
• zwiększać samodzielność pasażerów.
W sytuacji, gdy automat nie działa, pasażer może zgłosić się do obsługi pociągu w miejscu służbowym. System zakłada więc elastyczność – technologia ma wspierać człowieka, nie go zastępować.
Automatyzacja to proces
Historia biletomatów w Kolejach Wielkopolskich pokazuje, że rozwój sprzedaży samoobsługowej jest procesem rozłożonym na lata. Od pierwszych stacjonarnych urządzeń w 2013 roku, przez stopniową rozbudowę sieci, aż po montaż automatów w pojazdach – każdy etap był odpowiedzią na zmieniające się potrzeby rynku.
Dziś wyzwaniem nie jest już sama dostępność urządzeń, lecz budowanie zaufania i świadomości wśród pasażerów. Bo choć żółte maszyny stoją na pokładach pociągów, ich skuteczność zależy od tego, czy podróżni zechcą z nich korzystać.
A to już kwestia nie tylko technologii, lecz także komunikacji i doświadczenia podróży.