Jeszcze niedawno wydawało się, że dni tego niepozornego budynku są policzone. Dworzec kolejowy Trzebaw-Rosnówko, cichy świadek historii regionu, miał zostać wyburzony. Na szczęście – nie pozwolono na to. Dzięki zaangażowaniu mieszkańców, miłośników kolei oraz lokalnych władz, obiekt został wpisany do rejestru zabytków i zyskał drugie życie. Ale zanim opowiemy o planach na przyszłość, wróćmy do przeszłości.
Kiedy pociągi pachniały węglem – historia dworca
Dworzec Trzebaw-Rosnówko powstał w 1909 roku, kiedy linia kolejowa z Lubonia do Sulechowa (przez Stęszew i Mosinę) była jeszcze młodą, dynamicznie rozwijającą się trasą. Stacja była jednym z mniejszych przystanków, ale wyróżniała się wyjątkową architekturą: murowana część wschodnia z funkcją poczekalni i kas biletowych połączona była z drewnianą częścią mieszkalną dla zawiadowcy, co tworzyło malowniczy, typowo wiejski klimat pruskiej prowincji.
Do lat 70. na stacji tętniło życie. W pobliżu znajdowały się:
- magazyn towarowy i niewielki plac ładunkowy (używany głównie przez lokalnych rolników),
- perony z drewnianą wiatą – chroniącą pasażerów przed deszczem i słońcem,
- rampa dla bydła – co świadczy o tym, że w tamtym czasie kolej była kręgosłupem lokalnej gospodarki.
Zabudowania wokoło stacji były skromne: kilka domów, gospodarstwa rolne i niewielki sklep spożywczy. A mimo to – dworzec był dla okolicznych mieszkańców bramą do większego świata: do Poznania, do Sulechowa, na studia, do pracy, na zakupy.
Czas zapomnienia i powolnego upadku
Po likwidacji kas i części usług w latach 80. i 90., stacja zaczęła popadać w ruinę. Z roku na rok zamykały się kolejne pomieszczenia, odpadały dachówki, a drewniana konstrukcja z zachodniej strony zjadał czas. Pociągi nadal się zatrzymywały, ale tylko na żądanie. Stacja stała się anonimowym punktem na mapie, a budynek – martwą skorupą.
Próba wyburzenia i reakcja lokalnej społeczności
W 2024 roku PKP ogłosiło zamiar wyburzenia obiektu. Decyzję argumentowano złym stanem technicznym i brakiem funkcji użytkowej. I właśnie wtedy wydarzyło się coś niesamowitego – mieszkańcy, miłośnicy kolei i osoby związane z regionem stanęły murem za zabytkiem.
Rozpoczęła się kampania: petycje, nagłaśnianie sprawy w mediach, interwencja posła Bartosza Zawiei, współpraca z konserwatorem zabytków. Efekt? 22 marca 2025 roku budynek oficjalnie wpisano do rejestru zabytków województwa wielkopolskiego. Oznacza to, że nie może zostać rozebrany, a jego wartość historyczna została uznana za unikalną.
Co dalej? Nadzieja wśród lasów i jezior
Stacja Trzebaw-Rosnówko znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Wielkopolskiego Parku Narodowego, w malowniczym terenie otoczonym lasami i jeziorami (np. Jezioro Jarosławieckie i Rosnowskie). Władze Gminy Komorniki chcą teraz przekształcić budynek w wizytówkę parku narodowego – punkt informacyjny, kawiarnię, a może nawet małe muzeum kolei i przyrody.
To ambitna, ale piękna wizja. Taka, która nie tylko ratuje historię, ale też daje impuls do rozwoju turystyki i edukacji.
Słowo od autora
Jako pracownik kolei i pasjonat historii, z radością obserwuję takie historie jak ta. Trzebaw-Rosnówko to nie tylko stary budynek – to świadek tysięcy pożegnań i powitań, marzeń i codzienności, życia toczącego się w rytmie stukotu kół. Dziś, gdy kolej wraca do łask jako ekologiczny środek transportu, takie miejsca nie powinny znikać, lecz znów żyć – w nowej formie.
Mam nadzieję, że kiedyś usiądę na odnowionej ławce pod zabytkową wiatą tego dworca, wypiję kawę i posłucham, jak znów słychać gwizd pociągu. Takie rzeczy mają znaczenie.