konduktor.pl - dziennik konduktora
KategorieDziennik Konduktora

Dziennik konduktora – wstęp

Nazywam się Karol Chochorowski, od 2012 roku pracuję jako konduktor w Kolejach Wielkopolskich i od lat opisuję tę pracę w sieci, między innymi na konduktor.pl oraz w mediach społecznościowych, żeby pokazać kulisy zawodu poza stereotypami. Z czasem zrozumiałem, że to nie tylko kasowanie biletów, ale sztuka bezpieczeństwa, komunikacji i logistyki w ruchu, gdzie każda decyzja drużyny pociągowej wpływa na tysiące osób dziennie.

Poranki zaczynają się zwykle na Poznaniu Głównym, gdzie pięcioczłonowy 48WEb Elf 2 po nocnym postoju budzi perony miękkim szumem klimatyzacji i błyskiem tablic kierunkowych, a przedział kierownika pociągu staje się na kilka godzin moim centrum dowodzenia. W tym pojeździe o długości około 90,5 m i prędkości do 160 km/h pasażerowie mają przestrzeń na wózki i rowery, a ja mam narzędzia informacji pasażerskiej oraz wyposażenie bezpieczeństwa, bo komfort i precyzja procedur muszą iść tu w parze.

Gdy w obiegu pojawia się EN76 – Elf pierwszej generacji – wiele czynności wygląda podobnie, choć każdy typ ma własny rytm i ergonomię, którą czuć podczas odpraw i nadzoru nad zamknięciem drzwi na zatłoczonych peronach. Zgodnie z zakresem obowiązków drużyny, kontroluję dokumenty przewozu, egzekwuję zasady porządku w pojeździe, obserwuję sytuację na peronie przy odjazdach i współpracuję z kierownikiem pociągu oraz maszynistą, pilnując, by sygnał do odjazdu był zawsze decyzją bezpieczną i terminową.

Na niezelektryfikowanych odcinkach regionu jeszcze niedawno królowały u nas spalinowe Impulsy 36WEhd, ale w 2023 roku zaczęto je modyfikować do wersji dwu trakcyjnej 36WEh z napędem elektryczno-spalinowym, co pozwala sprawniej łączyć światy trakcji pod siecią i poza nią. Hybrydy 36WEh potrafią jechać do 160 km/h w trybie elektrycznym i do 120 km/h w trybie spalinowym, a przełączenie napędu w praktyce oznacza dla drużyny serię sprawdzeń, komunikatów i uważności na każdy sygnał diagnostyczny.

Słowo „szynobus” w naszej codzienności to nie folklor, tylko konkret – choć w Wielkopolsce oznacza dziś najczęściej zmodernizowane jednostki pokroju SA132, które przeszły solidne odświeżenie, by spełnić wymagania współczesnego, regionalnego ruchu. Dla drużyny to inne tempo, inny rozkład drzwi i inny profil pasażera, ale te same zasady: kontrola, komunikacja, wsparcie wsiadania i wysiadania, zwłaszcza przy asyście osób o ograniczonej mobilności.

Pomiędzy odjazdami dzieje się praca, której nie widać: meldunki o usterkach, honorowanie biletów innych przewoźników w sytuacjach operacyjnych i setki krótkich rozmów, które rozładowują napięcie lepiej niż najlepszą procedurę. Każde zawiadomienie do dyspozytury, każda decyzja o wyłączeniu strefy czy wezwaniu służb, to cegiełki w murze bezpieczeństwa, który budują wspólnie wszystkie służby i drużyny.

Moja historia na torach zrodziła się z przypadku – przyjechałem do Poznania z Kołobrzegu, a z młodym wtedy przewoźnikiem rosłem w fachu na liniach, które z roku na rok zapełniały się coraz szybciej. Blog i profile społecznościowe odpaliłem, by pokazać, że w służbie jest też humor, sumienność poza kadrami i zwykła ludzka życzliwość, która potrafi zatrzymać pośpiech na czas jednego uśmiechu na peronie.

Kiedy pytają o drogę do zawodu, odpowiadam równie prosto, jak zrobiłem to w wywiadach: kurs, praktyka pod okiem doświadczonego kierownika, egzamin i dopiero wtedy prawdziwa nauka zaczyna się na służbie przy pasażerach i rozkładzie, który rzadko bywa statyczny. Wynagrodzenia i dodatki potrafią się różnić między spółkami i systemami pracy, ale to zawód, w którym wartością jest odpowiedzialność i odporność na zmienność dnia, bo nie wszystko da się przewidzieć, a jednak wszystko trzeba udźwignąć z głową i spokojem.

Z czasem nauczyłem się, że nazwy EN76, 48WE i 36WEh to nie tylko typy, ale obietnice: sprawności na zelektryfikowanych magistralach, pojemności i komfortu nowego Elfa 2 oraz mostu nad lukami sieci trakcyjnej, który dają hybrydy. Każdy kurs to inna mozaika ludzi, procedur i decyzji, ale sens pozostaje wspólny – bezpiecznie połączyć Wielkopolskę i dowieźć codzienność na czas, nawet jeśli po drodze trzeba improwizować z elegancją rzemiosła.

A kiedy pociąg znika w porannym blasku, a głośniki milkną, zapisuję kilka słów do następnego wpisu – bo ta praca, choć głośna, najlepiej wybrzmiewa wtedy, gdy staje się historią opowiedzianą z bliska, po prostu przez konduktora.

Autor: Konduktor

Autor bloga konduktor.pl, pracownik kolei od 2012 roku, trochę fotograf , trochę podróżnik. Uwielbiam dobrą muzykę , film i książki.

error: Treść jest chroniona !! Prawami autorskimi

Kontynuując korzystanie z witryny, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalaj na pliki cookie”, aby zapewnić jak najlepsze wrażenia podczas przeglądania. Jeśli będziesz nadal korzystać z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz „Akceptuję” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij