Miłośnicy kolei znów mają powód do ekscytacji – wszystko wskazuje na to, że jeden z najpiękniejszych i najbardziej rozpoznawalnych polskich parowozów, słynna „Piękna Helena”, może wrócić na tory. Ten majestatyczny parowóz serii Pm36-2, który przed laty zachwycał nie tylko wyglądem, ale i osiągami, jest symbolem elegancji i potęgi epoki pary. Choć dziś rzadko spotyka się go w ruchu, wieści o możliwym powrocie budzą emocje zarówno wśród entuzjastów kolei, jak i tych, którzy pamiętają jego przejazdy z dzieciństwa. Czy historia zatoczy koło? Wszystko na to wskazuje.
Z parowozowni w Wolsztynie dobiegają wieści, które rozgrzeją serca każdego miłośnika kolei. „Piękna Helena”, jeden z najcenniejszych zabytkowych parowozów w Polsce, ma szansę na drugie życie. Parowozownia Wolsztyn oraz Stacja Muzeum w Warszawie podpisały porozumienie, które umożliwi przeprowadzenie generalnego remontu tej niezwykłej maszyny.
Dziś parowóz serii Pm36-2, bo o nim mowa, stoi unieruchomiony w wolsztyńskiej hali. Główną przeszkodą w jego powrocie na szlak jest niesprawny kocioł, ale lista usterek jest dłuższa. Jak zapowiada Waldemar Ligma, dyrektor Parowozowni Wolsztyn, czeka nas ogrom pracy – „Helena” zostanie rozebrana na części, a każda z nich dokładnie sprawdzona, naprawiona i zakonserwowana. Koszt tej operacji to około 7 milionów złotych.
– To polska, przedwojenna konstrukcja. Potężna jak na tego typu parowóz – mówi Ligma. – Jej największe koła mają dwa metry średnicy! Przedwojenni maszyniści podobno nie przepadali za tym kolosem. Duże palenisko wymagało ogromnej siły i wytrwałości.
Remont potrwa około dwóch lat. Stacja Muzeum zamierza prowadzić zbiórkę funduszy, licząc na wsparcie spółek kolejowych, a także Ministerstwa Kultury i Ministerstwa Infrastruktury. Jak mówi dyrektorka placówki, Emilia Oleksiak, nie tylko „Piękna Helena” wymaga troski – wiele innych parowozów i lokomotyw z muzealnych zasobów również czeka na swoją kolej do renowacji.
Nazwa „Piękna Helena” nie jest przypadkowa – ochrzcił ją tak jeden z maszynistów, na cześć swojej żony. I trzeba przyznać, że lepiej trafić nie mógł. Bo choć surowa, masywna i wymagająca, Helena ma w sobie coś, co sprawia, że na jej widok bije mocniej niejedno kolejarskie serce.