konduktor.pl
KategorieDziennik Konduktora

Sam na pokładzie! Papier na podłodze, bieg maraton przez perony i piątkowy klasyk na kolei

3 października. Od rana jedna myśl: spokojnie objechać służbę. Bez fajerwerków, bez poślizgów. Po wczorajszej zamianie na dwa kółka do Rawicza – wszystkim pasowało, więc czemu nie. Ona wolała nockę, ja dzienną służbę , układ idealny.

Poznań. Dyspozytura – podpis, plan, z kim jadę. Służba ponad dziewięć godzin na jednym pojeździe, więc dobrze wiedzieć, kto obok w kabinie. Patrzę w plan, a pani z okienka rzuca:
– Dzisiaj pan jedzie czynnie.
Czyli po naszemu: sam. No pięknie. Piątek, tempo, a ja solo na pokładzie. Wczoraj było 1 na 1 z konduktorką – dziś tylko ja i pasażerowie. Kolej umie zaskoczyć.

Sekcja, szybki kurs do kasy dopłat – oddać utarg, łyk kawy (taki, co stawia na nogi) i kierunek peron 11. Czeka EN76-038 – dzisiejszy dom na kołach. Wsiadam, witam maszynistę i stażystę – chłopak dziś jako obserwator. W Poznaniu dosiadają się jeszcze rewizorzy. Myślę: dobrze będzie, robota się podzieli.

Do Rawicza planowo, bez historii. Na miejscu godzina przerwy: manewry na tor 4b, potem w perony. Obchód, czystość… i zgrzyt. Śmietniki w korytarzach pełne, papieru w toaletach brak, a jedna rolka leży stratowana jakby nikt jej nie widział. Zwracam uwagę pani sprzątającej – spokojnie, rzeczowo. Na drugie kółko przychodzi inna, uśmiecha się:
– Koleżanka zostawiła karteczkę, że kierownik sprawdza czystość!
No proszę, zadziałało – sumienie ruszyło.

Powrót. Prawie planowo, aż tu Mosina. Semafor wypalony na zielono, po chwili – ciemność. Zgasł. Pięć minut w plecy, ale bez dramatu. W Poznaniu Głównym – numer dwa: zamiast „klasycznego” peronu 10 wpychają nas na 7. Zapowiedzi brak. Pasażerowie stoją tam, gdzie zwykle. Patrzę – siedemdziesiąt osób ciśnie z 10 na 7 jak na biegu ulicznym. Mówię do maszynisty:
– Poczekamy, bo biegną, a semafor już wypalony.
Dziesięć minut wcześniej zgłosiłem brak zapowiedzi do dyspozytora. Standard – cisza w eterze.

Wyjazd z Poznania +4. W Dębcu przepuszczamy IC – priorytet to świętość. W Czempiniu kolejne przepuszczanie. Już +13. Piątek robi swoje – wszystko puchnie, pospieszne mają pierwszeństwo. Na szczęście z Rawicza z powrotem do Poznania wpadamy planowo. Pociąg zdany, melduję się u dysponentki, że już jestem. Potem kawa w stołówce – ta „po wszystkim”, najlepsza.

Tyle z piątku, 3 października. Bez sensacji, ale z pełnym pakietem „kolejowych standardów”: papier, perony, semafory i ludzkie bieganie. Weekend wolny – wreszcie chwila, żeby odetchnąć i zebrać siły przed poniedziałkiem. Na kolei nigdy nie wiesz, co cię czeka – i chyba właśnie to mnie w tej robocie trzyma najmocniej.

Autor: Konduktor

Autor bloga konduktor.pl, pracownik kolei od 2012 roku, trochę fotograf , trochę podróżnik. Uwielbiam dobrą muzykę , film i książki.

error: Treść jest chroniona !! Prawami autorskimi

Kontynuując korzystanie z witryny, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalaj na pliki cookie”, aby zapewnić jak najlepsze wrażenia podczas przeglądania. Jeśli będziesz nadal korzystać z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz „Akceptuję” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij