15 lat na kolei. Moja historia z Kolejami Wielkopolskimi
1 czerwca 2011 roku rozpoczęła się historia Kolei Wielkopolskich — spółki, która w zaledwie kilkanaście lat przeszła drogę od niewielkiego, niemal rodzinnego przedsięwzięcia do dużego przewoźnika zatrudniającego ponad tysiąc osób. Dla wielu była to po prostu kolejna zmiana na mapie regionalnego transportu. Dla mnie jednak był to początek zawodowej drogi, która z czasem stała się czymś znacznie większym niż tylko pracą.
Do Kolei Wielkopolskich dołączyłem w pierwszym roku funkcjonowania spółki, a moja prawdziwa kolejowa przygoda zaczęła się rok później — jesienią 2012 roku. Nie wiedziałem wtedy, ile będę pracował. Tak naprawdę nie wiedziałem tego wcale. A dziś, po prawie 15 latach, mogę powiedzieć jedno: na kolei czas płynie inaczej. Czasem bardzo szybko. I właśnie dlatego ta historia zasługuje na chwilę zatrzymania, refleksji i spojrzenia wstecz.
Początki: kameralna atmosfera i budowanie od podstaw
Kiedy przyjmowałem się do świeżo założonej spółki, wszystko było nowe: procedury, organizacja pracy, relacje, tabor — praktycznie wszystko budowano od zera. Wtedy Koleje Wielkopolskie miały charakter bardziej kameralny. Większość osób się znała, relacje były bezpośrednie, a atmosfera przypominała raczej duży zespół rodzinny niż dużą firmę. Decyzje zapadały szybciej, komunikacja była prostsza, a każdy dzień przynosił nowe wyzwania.
To był czas, w którym każdy pracownik miał realny wpływ na kształtowanie firmy. Czuć było, że wszyscy jedziemy w jednym kierunku — dosłownie i w przenośni.

























































Transformacja: od małej spółki do dużego przewoźnika
Z biegiem lat obserwowałem, jak Koleje Wielkopolskie rosną. Pojawiały się nowe połączenia, coraz nowocześniejszy tabor, szersza siatka połączeń, a wraz z tym rosła liczba pracowników. Z niewielkiej organizacji firma przekształciła się w poważnego gracza na rynku kolejowym, zatrudniającego dziś ponad 1000 osób.
To nie była zmiana tylko w liczbach. Zmieniła się struktura, procesy, sposób zarządzania, a wraz z nimi atmosfera w firmie. To, co kiedyś było „rodzinne”, przekształciło się w bardziej korporacyjny model. I choć to naturalny etap rozwoju, dla osób, które były od początku, te zmiany były odczuwalne na każdym kroku.
Mimo przekształceń, jedno pozostało niezmienne — ludzie i ich codzienna praca na kolei. To właśnie oni są fundamentem tej firmy.
Ludzie, których poznałem w trasie
Przez te prawie 15 lat w trasie poznałem mnóstwo ludzi — podróżnych, pasażerów, znajome twarze, które pojawiały się regularnie. Dziś z wieloma z nich jestem w dobrej relacji.
Są ci „starzy” — pasażerowie, którzy od lat jeżdżą pociągami Kolei Wielkopolskich i kiedy wchodzą do wagonu, od razu mówią „cześć”. Poznałem ich imiona, pamiętam ich trasy, rozmawiamy jak ze zwykłymi znajomymi.
Są też ci „nowi” — tacy, którzy przyszli na poniedziałkowy event, żeby poznać mnie osobiscie. To, że ktoś chce spotkać konduktora na żywo, rozmawiać, zadawać pytania, pokazuje, że ta praca i ten profil ma realny sens. Że buduje się coś więcej niż tylko relację służbową.
Ludzie są tym, co sprawia, że ta praca ma sens.
Wzloty i upadki: realia pracy na kolei
Praca w Kolejach Wielkopolskich, jak w każdej firmie, nie była pozbawiona kryzysów. Były momenty trudne, chwile, gdy brakowało cierpliwości, gdy pojawiało się zmęczenie i frustracja. Czasem miałem dość. Były też takie dni, gdy wracało poczucie sensu — gdy wszystko działało jak należy, gdy czułem satysfakcję z tego, co robię.
Ta sinusoida doświadczeń jest naturalna. Czasem tęskni się za tą pracą, czasem ma się wszystkiego dość. Tak już jest.
Ale właśnie ta zmienność sprawia, że po latach człowiek zaczyna patrzeć na swoją pracę inaczej. Przestaje być ona tylko obowiązkiem — staje się częścią tożsamości.
15 lat: czas płynie szybko na kolei
1 czerwca 2026 roku świętowaliśmy 15-lecie Kolei Wielkopolskich. To był dla mnie moment zatrzymania i refleksji. Spojrzenia wstecz na drogę, którą przeszła firma — ale też na moją własną.
Nie wiem kiedy to zleciało. Naprawdę nie wiem. Nagle okazuje się, że minęło nie pięć, nie dziesięć, ale prawie piętnaście lat. To, co kiedyś było niepewnym początkiem, stało się czymś, z czym silnie się utożsamiam.
Mam wrażenie, jakbym był tutaj od samego początku — mimo że formalnie dołączyłem chwilę później. Te prawie 15 lat w firmie sprawiają, że czuję się, jakbym pracował od założenia spółki.
Kolej to nie tylko praca. To rytm życia. Rozkłady jazdy, zmiany, kolejne służby, tysiące kilometrów i niezliczone historie — te dobre i te trudniejsze.
A czas?
Na kolei płynie naprawdę szybko.
Baardzo szybko.
Dlaczego warto wytrwać?
Cieszę się, że tyle wytrwałem. Bo każda firma ma swoje kryzysy, upadki i wzloty. Każda branża ma swoje wyzwania. Ale to właśnie wytrwałość pozwala zobaczyć pełny obraz — zobaczyć, jak mała spółka rośnie w siłę, jak zmienia się otoczenie, jak rozwija się tabor, infrastruktura, jak rośnie liczba pasażerów.
Dla mnie to wartość niezwykle cenna. To, co tu widziałem, przeżyłem i doświadczyłem, ukształtowało mnie zawodowo i osobowo.
Koleje Wielkopolskie to dziś nowoczesny przewoźnik. Ale fundamentem tej firmy wciąż pozostają ludzie — ich zaangażowanie, wytrwałość i codzienna praca.