Automatyzacja sprzedaży biletów w regionalnym transporcie kolejowym nie jest już nowością. W przypadku Koleje Wielkopolskie proces ten rozpoczął się ponad dekadę temu i od tamtej pory systematycznie się rozwijał. Dziś biletomaty można spotkać nie tylko na stacjach, ale również w wybranych pociągach przewoźnika. Jak wyglądała ta droga i dlaczego urządzenia pokładowe wciąż budzą mieszane emocje pasażerów?
#DziennikKonduktora #ŻycieNaTorach #KolejoweHistorie #ZKłodawyDoLeszna #KolejowyDzień #PKP #PracaNaKolei #ZaDrzwiamiPrzedziału #KolejarzOpowiada #PociągDoHistorii
Rewizor w pociągu: strażnik porządku czy bat na kolejarzy?
Kontrola pracy w pociągach pasażerskich bywa tematem budzącym emocje, zwłaszcza wśród drużyn konduktorskich. Warto jednak spojrzeć na nią spokojniej — nie jako na element napięcia, lecz jako narzędzie wspierające jakość usług kolejowych i bezpieczeństwo całego systemu.
Peron w Kole zamienił się w klub! Impreza, hałas i pasażer na wózku uwięziony przez zepsute windy w Poznaniu Głównym – Dziennik Konduktora
Weekend w pracy – niby nic nowego, a jednak każda służba potrafi zaskoczyć. Gdy peron w Kole przypominał bardziej parkiet niż dworzec, a głośna impreza zagłuszała megafony, w Poznaniu Głównym pasażer na wózku nie mógł dostać się na pociąg z powodu niedziałających wind na peronach 3, 6 i 7. My staliśmy na jedenastce – i choć wszystko odbyło się zgodnie z rozkładem, system znów zawiódł tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy. Tak wyglądał typowy weekend w pracy oczami konduktora.
Smród w AKW i test na narkotyki – czyli piątek z życia konduktora
10 listopada, piątek. Piątunio, piąteczek – a w AKW… smród.
Dzień zaczął się o piątej rano. Za oknem deszcz, taki uporczywy, że człowiekowi odechciewa się wszystkiego. Szybka toaleta, zimna woda na twarz – od razu trochę lepiej. Potem śniadanie, kawa, herbata – standardowy poranny rytuał. Każda minuta policzona, bo koszula musi być wyprasowana, torba spakowana, a pociąg nie poczeka.
„Pasażer z Gułtowych i reset czterech silników – dzień, który zaczął się od deszczu”
Dziennik konduktora – “Poznań – Kłodawa – Leszno, dzień jak co dzień?”
Poranek nie zapowiadał niczego dobrego — niebo ciężkie od chmur, wiatr chłodny, a deszcz siąpił, jakby robił to z obowiązku. „No cóż, trzeba się ruszyć do pracy” — pomyślałem, zerkając na zegar. Poranny rytuał jak zawsze: golenie, śniadanie, kawa, prasowanie koszuli i spodni. Bo przecież wiadomo — jak cię widzą, tak cię piszą. Krawat zawiązany perfekcyjnie, guziki dopięte — u mnie nie ma mowy o fuszerce.