30 września, 5:00. Budzik rozcina ciszę jak pierwszy gwizdek na peronie. Praca na kolei ma swoje plusy, ale wstawanie o tej porze nigdy nie będzie jednym z nich. Kto dojeżdża półtorej godziny, ten wstaje jeszcze wcześniej. Myślę o kierowcach z piekarni. Oni to dopiero zaczynają noc, kiedy ja próbuję skończyć sen.