konduktorpl - TRAKO 2025
KategorieDziennik Konduktora

Trako2025 – Pociąg specjalny zabiera branżę z AmberExpo prosto do Poznania.

Dzień zaczął się z ciężkimi powiekami i kawą, która bardziej przypominała ratunek niż rytuał; po szybkim śniadaniu o 9:00 w drogę, wyjątkowo w cywilu, żeby na luzaku przejechać z Poznania do Gdańska i nie tłumaczyć na każdym kroku rozkładu pociągu nie swojej spółki. Na sekcji w Poznaniu standard: zgłoszenie do dysponenta, chwilę później stołówka i oczekiwanie na kierowniczkę — nasze zgrane duo z ponad dekadą doświadczenia, cel prosty: dowieźć ludzi bezpiecznie i możliwie planowo do domu. Baltic Express przyjechał spóźniony, więc jak to zwykle bywa, mimo miejscówek wylądowaliśmy w „kolejarskiej” jedynce; ważniejsze było trochę spokoju niż walka o centymetry w zatłoczonych przedziałach. Podróż minęła bez historii, na miejscu zamknęliśmy 20 minut w plecy, a już po chwili kierowca podwiózł nas prosto do naszego pojazdu.

Kamizelka na plecy, ukłon do pani dyżurnej z okienka nastawni, szybkie przebranie w służbowy strój i — zanim rozkręci się służba — pizza na podtrzymanie morale, bo głodny człowiek to zły człowiek, a na torach nie ma miejsca na złość. Po odbiorze ostrzeżenia dla maszynisty i kierowniczki wpadliśmy do pociągu; jeszcze dosłownie moment na selfie przy Elfie z widokiem stadionu i już z peronów zbieraliśmy młodzież. Odjazd dyktował tempo: raptem dwie minuty zapasu, więc nic dziwnego, że trzech pasażerów pomyliło pociągi i wsiadło do składu okazjonalnego. Sytuacja została szybko opanowana — dzięki przytomności kierowniczki i maszynisty oraz uprzejmości dyżurnej ruchu pociąg zatrzymał się w Tczewie i „zbłąkani” wysiedli, a my dowieźliśmy codzienność dalej.

Zamiast korzystać z pokładowego nagłośnienia, podłączyłem własny głośnik BT i z uśmiechem zapytałem naszą zmęczoną młodzież, czemu u nich muzyka nie gra i dlaczego tak cicho na całym składzie, co od razu przykuło uwagę i rozładowało senność w przedziałach. Po chwili poszedł na cały regulator „Mandacik” w duecie Łobuzy x Akcent x Zenek Martyniuk i stało się to, co najlepsze w podróżach grupowych — chór śpiewał refren bez namawiania, a energia w pociągu wystrzeliła jak przy udanym odjeździe o czasie. Gdy utwór wybrzmiał, zostały uśmiechy, parę próśb o tytuł piosenki i wrażenie, że dalsza część trasy pójdzie już „na zielonym”, bo wspólny śpiew skuteczniej niż kawa postawił wszystkich na nogi.

Autor: Konduktor

Autor bloga konduktor.pl, pracownik kolei od 2012 roku, trochę fotograf , trochę podróżnik. Uwielbiam dobrą muzykę , film i książki.

error: Treść jest chroniona !! Prawami autorskimi

Kontynuując korzystanie z witryny, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalaj na pliki cookie”, aby zapewnić jak najlepsze wrażenia podczas przeglądania. Jeśli będziesz nadal korzystać z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz „Akceptuję” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij